sobota, maja 11, 2013




Barwny, choć niepozbawiony stronniczości i niestety powierzchowny portret arystokracji doby napoleońskiej, w którym ożywają aktorzy tamtejszej sceny politycznej, a wszystko to dzięki "Anetce" z Tyszkiewiczów Potockiej - Wąsowiczowej: obdarzonej talentem literackim kokietce z wyższych sfer.

Anna z Tyszkiewiczów Potocka-Wąsowiczowa, „Wspomnienia naocznego świadka”


Zza mapy wyziera człowiek, na terytorium kryją się ludzie, mogłoby się zdawać, jednak Houellebecq, w powieści o przemijaniu, manipuluje konwencjami i nami, i tam, gdzie był ktoś, dostrzegamy nagle wielką pustkę, choć odejścia nie zauważamy. 

Michel Houellebecq, „Mapa i terytorium”




Nagrodzona Bookerem powieść Banville'a, wg mnie ze wszech miar wybitna, to, jak rzekł jeden z recenzentów „New York Timesa”, „emocjonalna odyseja”, odyseja po zaułkach własnej pamięci wypełnionej słodko-gorzkimi wspomnieniami, pełna żalu i poczucia zbliżającego się schyłku, powieść przejmująco pokazująca asystowanie przy własnym upadku, ze świadomością, że od katastrofy nie ma już odwrotu.


John Banville, „Morze”

środa, maja 08, 2013


Początek, zawiązany z rozmachem i nonszalancją w stylu mistrzów gatunku takich jak Forsyth czy Ludlum, zapowiadał solidne czytadło dla amatorów rozgrywek szpiegowskich, niestety, z każdym kolejnym rozdziałem książka stacza się w przeciętność, a na samym końcu w nędzę.

Allington Maynard, „Zabić Stalina”

wtorek, maja 07, 2013



„Duch króla Leopolda“ Adama Hochschilda to jedna z najważniejszych książek wydanych w Polsce w ciągu ostatnich lat, książka-dokument, choć nie pozbawiona emocji, z brutalną rzetelnością przedstawia historię inauguracji machiny śmierci w sercu Afryki, w dorzeczu Kongo, historię cierpienia, bólu, masowej śmierci, historię napisaną „lekkim piórem” na odległość przez króla Belgii Leopolda II, historię, która za jego panowania pochłonęła około 10 000 000 ludzkich istnień dla kauczuku i kości słoniowej, ale w lekturze Hochschilda to nie opisy tortur są najgorsze, ani masowych morderstw, okaleczeń czy gwałtów stosowanych powszechnie i traktowanych jako normalne zachowanie w obliczu piekła jakim przecież miała być dzika Afryka, najgorszym był i pozostaje wciąż aktualny fakt, że nikt z tym nic nie robi, a piekło w Demokratycznej Republice Kongo trwa nieprzerwanie do dziś…

Adam Hochschild, „Duch króla Leopolda“

Krótkie opowiadania o wyspach na końcu świata, malowniczo i z nutą sercem pisaną, przenoszą nas do tej hermetycznej, ale przyjacielskiej i dumnej z własnej, odrębnej tożsamości społeczności, gdzie czas biegnie powoli, zawsze znajdzie się powód do świętowania oraz beztrosko hula wiatr, wskutek czego nigdy nie jesteś pewien, w które zakątki trafi najbardziej nawet intymna część Twojej garderoby.

Marcin Michalski, Maciej Wasielewski, „81:1. Opowieści z Wysp Owczych”

poniedziałek, maja 06, 2013

Książka, którą rozpoczyna brawurowa i przewrotna wariacja na temat potopu i Arki Noego, a rozdziały spina motyw klęski i żeglugi ku lądom, który mogą, ale nie muszą przynieść nadzieję i ocalenie, opowiada poprzez szalone ludzkie losy, że jedynym sensem wiecznej tułaczki człowieczej jest miłość, nie Bóg, który i potopy, i tułaczki, kapryśnie zsyła.

Julian Barnes, „Historia świata w dziesięciu i pół rozdziałach”