czwartek, lutego 19, 2015


Krótko, bo krótka, ale warta, bo wartka i zwarta.

Michał Cetnarowski, „I dusza moja”

czwartek, stycznia 22, 2015


Osnuta wokół losów pierwszego polskiego żaglowca szkolnego „Lwów” opowieść o Morzu i ludziach morza, gęsto naszpikowana anegdotą, pisana przez autora z perspektywy wspomnień z wielu lat własnej pracy jako wychowawcy nowych pokoleń nawigatorów.

Karol Olgierd Borchardt - „Kolebka nawigatorów”


Fascynujący temat, opowiedziany językiem, który czyni książkę nieprzyjemną w odbiorze i na tyle męczącą, że z trudem zmusiłem się do jej przeczytania do końca.

Robert M. Edsel, Bret Witter - „Obrońcy Dzieł Sztuki. Alianci na tropie skradzionych arcydzieł”


Niełatwa w czytaniu, lecz bardzo wciągająca historia, naszpikowana greką, dziejąca się w alternatywnej rzeczywistości, gdzie świat ma konstrukcję opartą o Żywioły i ludzką wolę.

Jacek Dukaj - „Inne Pieśni”

poniedziałek, stycznia 12, 2015


Niby pozycja obowiązkowa dla fanów LOTR-a czy Narni, ale nie -- poprawny politycznie pod każdym względem pierwszy tom serii dorosłego czytelnika raczej nie zachęci do kontynuacji, ponieważ przedstawia świat dość ubogi, stylem prostym, fabułę banalną, dialogi nieciekawe, gdzie wszystko jest wyłożone na tacy, żeby młodszy czytelnik nie miał wątpliwości co się dzieje i nie jest to wada, gdyż dzieci będą świetnie się bawiły przy lekturze.

Brandon Mull, „Zwierzoduchy”

sobota, stycznia 03, 2015




Fantastyczny majstersztyk!

Dan Simmons, „Hyperion”

poniedziałek, listopada 24, 2014




Widzę w tym scenariuszu potencjał na typowo hamerykański, nieskomplikowany, dziejący się w niedalekiej przyszłości film akcji, choć reżyser musiałby dodać nieco więcej dynamiki, topowych aktorów, trochę wybuchów, gdzieś wcisnąć slow motion, ze dwa, może trzy cycki i pewnie kilka milionów by zarobił, ale jako książka to ja przepraszam -- słabizna i prostota do bólu, styl wtórny, a podskórnie czuję, że swoje dołożył tłumacz, który chyba lubi rąbać tasakiem; zero finezji, więc wszystko pocięte byle jak na plasterki, ale elegancko wyłożone na tacy, żeby największy ignorant nie miał problemu z domyśleniem się co je, czyli kolejny słaby wytwór popkultury, który bez żalu można ominąć.

Ramez Naam, „Nexus”