czwartek, sierpnia 16, 2012

„Fifty Shades...” - trylogia


 
Bajka o Kopciuszku i czarnym księciu z elementami romansu dla pokojówek, sensacji klasy B, psychologii dla ubogich oraz teorią i opisami praktyk BDSM, do przeczytania przy myciu garów czy ukradkiem pod biurkiem w pracy choćby po to, by wiedzieć, co się dzieje w kulturze masowej.

8 komentarzy:

  1. Pierwsza wersja recenzji:


    Współczesna bajka dla spragnionych miłości, w której piękny książę (znak rozpoznawczy: opadające na biodra bokserki i przeczesywane dłonią włosy), milioner, zakochuje się w przygryzającym wargę Kopciuszku, ale zamiast pognać z nią na białym koniu w kierunku „żyli długo i szczęśliwie” prowadzi wybrankę (obutą oczywiście w niebotyczne szpilki od Louboutina) od pożądania przez ostry seks do romansu jak z powieści dla pokojówek oraz sensacji rodem z kryminałów dla stajennych (porwanie i wypadki, strzelaniny, rozstania i powroty), a błogosławi im nie tylko Bóg (przynajmniej od ślubu w amerykańskim stylu), ale w końcu nawet ex-domina głównego bohatera, łatwo więc sobie wyobrazić, że nie można się od trylogii oderwać i czyta się ją, przygryzając wargi lub przeczesując włosy, marząc o pejczu lub przynajmniej rozważając zakup kajdanków, by ostatecznie dotrzeć do szczęśliwego szczytowania w finale, w którym główni bohaterowie przeżywają kolejny, równie niewiarygodny jak wszystkie inne, wspólny orgazm.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Nieee, to nie książka dla mężczyzn :) Dopiero jak film będzie, to może :D

      Usuń
    2. Normalnie "Szał":)Czy pojawia się tam czarny koń, że nie pisnę ogier, z grzywą jak noc, czy też nie pojawia się, zubażając okrutnie fabułę i wymowę?

      Usuń
    3. Niestety, jeśli o ogiery chodzi, to tylko główny bohater robi w tym zakresie. Nie jest czarnowłosy :(

      Usuń
    4. A dlaczego mam nie czytać? :-) Wnoszę, że w historii pewną rolę pełnią interesujące rekwizyty :-)

      Usuń
    5. Nie polecam mężczyznom, bo opisy są tak zrobione, że oddziałują na kobiety; mężczyźni lepiej reagują na obrazki. Rekwizyty, owszem, są. Kajdanki, pejcze (usiłuję się skupić), nie pamiętam, jest tego mnóstwo. Poza tym szczególnym fetyszem są włosy oraz majtki (jej) i bokserki (jego). W sumie nic takiego szczególnego...

      Usuń
  3. Pierwsza wersja ciekawsza niż _oryginalna_ :)

    OdpowiedzUsuń