środa, sierpnia 29, 2012

James Joyce, „Ulisses”

Jedna z tych książek, o których wielu mówi, a niewielu czyta - choć lektura nie jest może tak niesłychanie trudna sama w sobie, to jedno czytanie zaledwie pozwala zorientować się w naturze materii (opis jednego dnia wieloma stylami na 800 stronach), z którą przyszło się zmierzyć czytelnikowi.

3 komentarze:

  1. Przebrnąłem ale tylko dlatego, że czytałem fragmentami robiąc przerwy na inne lektury :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to teraz czas na... "Finnegans Wake" :)

      Usuń
  2. Ja też przebrnąłem, ale byłem wtedy w liceum i nie miałem dostępu do internetu (0202122 nie liczę).

    OdpowiedzUsuń